» » Mitologia literacka H.P. Lovecrafta i jej dekonstrukcja strukturalistyczna

Mitologia literacka H.P. Lovecrafta i jej dekonstrukcja strukturalistyczna


wersja do druku
Autor: Redakcja: - 'Rastif' -

Poniższy artykuł jest esejem naukowym, napisanym przez studenta religioznawstwa Mikołaja Kołyszko (UJ).

Tagi: horror | Cthulhu



Czytaj również

Dzień czwarty
Po głębinie statek płynie...
- recenzja
Kości Cthulhu
Kostka przedwiecznej grozy
- recenzja
Gothika: Cud na Suchym Wzgórzu
Poszukiwacze cudownego źródła
Gothika: Ołtarz Dreiburski
Serce krwawego święta

Komentarze


8536

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Swietny pomysl i ciekawa praca. Brawa dla Autora oraz dla Dzialu.
06-11-2009 22:35
~Raziel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Kolejny świetny artykuł na temat dzieł mojego ulubionego pisarza :)
06-11-2009 22:54
Majkosz
    Dekonstrukcja? Strukturalistyczna?
Ocena:
+10
Tekstu jeszcze nie czytałem, ale - do licha! Derrida z Jacobsonem w zgodnym rytmie się w grobie przewracają!

By nie było niemerytorycznie: dekonstrukcja jest propozycją myślenia o tekście, będącą sprzeciwem, opozycją, negacją - nazwijcie to jak chcecie - strukturalizmu. Ich łączenie jest niedorzecznością.

Doprawdy, istnieją pewne granice intelektualnej i pojęciowej swobody, kiedy próbujmy się bawić w uczonych.

pozdrawiam, bezbrzeżnie zdumiony
06-11-2009 23:10
Gerard Heime
   
Ocena:
+2
Ja od siebie dodam, że praca jest po prostu źle napisana (wbrew pewnym podstawowym zasadom pisania prac naukowych) i to bardzo zniechęca do lektury.
06-11-2009 23:22
Repek
    Fajnie...
Ocena:
+2
...że ludzie próbują pisać teoretycznie, ale to niestety bardzo słaba praca, co widać po pierwszych paru stronach.

Autorowi pozostaje życzyć wytrwałości i rozwoju umiejętności analitycznych.

Pozdrówka!
07-11-2009 01:30
Mayhnavea
   
Ocena:
+3
No, z tą strukturalistyczną dekonstrukcją to trochę kulą w płot. Poza tym odniosłem wrażenie, że był Levi-Strauss a po nim przez kilkadziesiąt lat nic, absolutnie nic nie zrobiono w sprawie strukturalizmu.

Ale rozumiem tę sytuację, gdyż autor wypowiada się jako religioznawca i interesują go zupełnie inne kwestie - a żeby je wyjaśnić musiał wejść w dziedzinę literaturoznawstwa. Której jednak nie da się opanować w pół godziny robiąc notatki do pracy zaliczeniowej. Zatem domyślam się, że fakt, że strukturalizm został na gruncie nauki o literaturze przepracowany na wszystkie strony, niekoniecznie jest znany ani oczywisty. Nie mówiąc już o dekonstrukcji, poststrukturalizmie, etc.

Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że to doświadczenie "przejścia na drugą stronę" i zderzenia się z trochę zaskakującą rzeczywistością naukową, będą dla autora bodźcem do dalszych poszukiwań. Sam zaliczyłem wtopę będąc na jednym kierunku studiów i wchodząc w kompetencje innej dyscyplinie. Stłukłem sobie nos, ale weszło mi to na ambicję - i skoczyło się nie tylko drugim kierunkiem, ale i doktoratem. Literatura to bardzo wdzięczna materia, mam nadzieję, że zauroczy autora również na poziomie naukowym :)

Pozdrawiam.
07-11-2009 02:23
Ezechiel
   
Ocena:
0
1. Niejasny tok wywodu, zbyt wiele dygresji za mało trzymania się meritum. Wątki poboczne rozdymają pracę i utrudniają lekturę.

2. Sztampowy dobór źródeł, nie widzę nic wychodzącego poza schemat "modnych nazwisk". A i te "modne nazwiska" występują tylko w formie skróconej.

3. Kiepska bibliografia. Mieszanie przypisów źródłowych z komentarzami, mieszanie języka publicystyki z naukowym.

Nawet dla laika w zakresie religioznawstwa, praca jest co najwyżej "naukawa" a nie "naukowa".

BTW: Czy przy pisaniu tego typu tekstów wykładowcy nie wymagają od Was większej ilości artykułów?
07-11-2009 08:40
Majkosz
   
Ocena:
+3
A ja wierności Levi-Straussowi za wadę nie poczytam: skoro już przyjmuje się pewne teoretyczne ramy, pozostanie w ich obrębie wydaje mi się zaletą. Szczęśliwie, nie każda praca naukowa musi zaczynać się od dowodu na znajomość intelektualnych nowinek, czyż nie?

Jednak nie potrafię pogodzić się z dość fundamentalnym założeniem tej analizy (analizy właśnie, a nie dekonstrukcji). Nawet, jeżeli przyjąć lansowane przez zeszłowiecznych uczonych tezy o stałej obecności mitu w literaturze, w wypadku Lovecrafta i jemu podobnych zastosowanie religioznawczych budzi wątpliwość. Taką mianowicie, że konstrukt HPLa jest jawną mitologiczną stylizacją, która cechy "mitu" nosi dumnie, komunikuje wprost - a przy tym pozostaje tworem czysto imaginacyjnym. Odkrycie mitologii w twórczości autora, deklarującego swój mitotwórczy zamysł explicite prowadzi drogą, którą sam dla czytelnika zaprojektował.

Mówiąc wprost: Levi-Strauss nie jest do niczego potrzebny, a jego metodologia prowadzi w tym wypadku do konkluzji banalnych, oczywistych. W dodatku nie pozwala na właściwe rozpoznanie stylizacji. W konsekwencji, kompromituje badanie literatury narzędziami mitoznawczymi - nie dlatego, że są nieadekwatne, ale z powodu niewłaściwego zastosowania. Francuski uczony* zalecał badać najgłębszą strukturę mitów - tu jednak bada się tylko to, co na zewnątrz. Czy nie lepiej oszczędzić tego rodzaju analizę dla Tomasza Manna, a Lovecrafta ugryźć narzędziem, pozwalającym na ujęcie krytyczne, zamiast bezwarunkowej afirmacji?

pozdrowienia!
_______
*Co wy, religio- i kulturoznawcy z tym "ojcem strukturalizmu"? A de Saussure to pies? A Propp?
07-11-2009 09:45
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie znam specyfiki religioznawstwa - ale czy w kwestii strukturalizmu / dekonstruktywizmu nie zrobiono postępu od czasów Levi-Straussa? Serio nie macie (religioznawcy) zabawek lepiej dopasowanych do tego typu zadań?

Przy okazji nie zgodzę się z Tobą - większość artykułów naukowych ze znanych mi dziedzin zawierała krótki przegląd bieżącego stanu badań.

Oczywiście - możliwe, że wynika to z tego, że zajmuję się drastycznie innymi dziedzinami niż Mikołaj.

Pozdrawiam ściśle
Ezi

07-11-2009 10:22
~Henry the Rabbit z więzienia

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-4
Jaką ocenę dostał autor?
Ezechiel, nie wydaje ci się że student czwartego roku religioznawstwa wie *nieco* lepiej na czym opierać swoje wywody niż osobnik kiszący się na politechnice?
07-11-2009 10:39
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Z zainteresowaniem przeczytałem zarówno pracę, jak i zamieszczone tu komentarze, zwłaszcza krytyczne. Nie będę ukrywał, że w zasadzie nie czytuję fantastyki, religioznawstwo jest obcą mi dziedziną, a z literaturoznawstwem nie miałem nic do czynienia, chyba że brać pod uwagę pojedyncze lekcje języka polskiego w liceum. Na tym tle bardzo ciekawie rysują się uwagi większości przedmówców, którzy wskazują, że praca jest źle napisana. Jako laik, któremu nic nie mówią pojęcia dekonstrukcji i strukturalizmu, a większość wymienionych nazwisk jest obco brzmiąca, nie dostrzegam tych mankamentów (wyjąwszy pewien chaos myślowy). Wynikałoby z tego, że łatwo napisać pracę, która jawi się osobie niezaznajomionej z tematem jako dobra, choć tylko ma pozory naukowości.

Niestety, do tekstu znów przekradło się mnóstwo błędów językowych - w większości głupich, bo wynikających z niechlujstwa korektora - co po raz kolejny obciąża Rastifa. Wymienię tylko kilka:

1. występujcym (s. 2)

2. Składowe mitu (mitemy) możemy wychwycić dopiero na poziomie zdań – dopiero wówczas obserwujemy strukturę jaką tworzą. (s. 2)

Powtórzenie: dopiero... dopiero.

3. dodaje ważną uwag, która (s. 3)

4. Społeczeństwo straciło swoją jednorodność, stało się mnogością mikrospołeczności funkcjonujących w globalnej makrospołeczności, w których dodatkowo dana jednostka może bez problemu się przemieszczać i czerpać z każdej z nich elementy do budowania własnej tożsamości. (s. 3)

Chyba "pomiędzy którymi [...] może bez problemu się przemieszczać"?

5. W myśl tego filozofa (s. 3)

Mówi się "w myśl czegoś". (Uniwersalny słownik języka polskiego, wersja elektroniczna druga, PWN 2008)

6. Drugie założenie suponuje współistnienie zarówno mitu, jak i literatury. Choć stwierdza, że jeden od drugiego może różnić się strukturą (jeden jest izomorficzny, drugi polimorficzny) to zauważa, że kompetencje mitu i literatury przenikają się nawzajem. (s. 4)

Jeden to mit, a drugi to co? Analizie poddane są zjawiska mitu i literatury, a nie pojęcia "mit" i "literatura", więc jeśli mówa o literaturze, to powinno używać się rodzaju żeńskiego. No, chyba że źle coś zrozumiałem.

7. Po pierwsze pisarz, Po drugie po śmierci itd. (s. 4)

8. Analizy strukturalne dokonuję głownie na podstawie analizy następujących utworów (s. 5)

Powtórzenie: analizy... analizy. Poza tym winno być "analizy strukturalnej", względnie "analiz strukturalnych".

9. o śledztwie inspektora Legrasse (s. 6)

Dlaczego nazwisko jest nieodmienione? Przecież inspektor nie jest kobietą.

10. złożony z samych mieszańców ras (s. 6)

Wystarczyłby rzut oka do słownika języka polskiego, aby przekonać się, że istotą pojęcia "mieszaniec" jest krzyżówka ras. Użycie zwrot "mieszańców ras" dowodzi nieznajomości używanego słowa", co powinien wychwycić korektor.

11. Ziemii (s. 9))

12. oceanicznego bieguna niedostępnośc (s. 9)

13. pocz. opowiadania (s. 10)

Początek? Niestandardowe skróty należy objaśniać. Inną sprawą jest, że objętość artykułu nie podlegała chyba jakimś odgórnym ograniczeniom, więc stosowanie takich skrótów jest niepotrzebne.


a także

14. Równoważniki zdań i okoliczniki wyrażone przez zwrot z imiesłowem -ąc zawsze oddziela się przecinkami. (S. Jodłowski: Zasady interpunkcji polskiej, wyd. II, Kraków 2002, s. 115 i n.)

itepe, itede.

Autorowi gratuluję napisana dla Poltergeista kolejnego ambitnego artykułu, a korektorowi ponownego spraprania swej roboty.
07-11-2009 10:47
Ezechiel
   
Ocena:
0
1. Na szczęście nie kiszę się na politechnice. Na uniwersytecie też nie.

2. Nie podejmuję się krytyki zawartości merytorycznej. Krytykuję luki we wnioskowaniu, kiepską bibliografię i niedostatki językowe - rzeczy dostrzegalne dla laika.
07-11-2009 10:47
Bo-Lesław
   
Ocena:
0
@Henry
Akurat Ezechiel gdy pisze o słabej redakcji tekstu, ma sporo racji. Artykuł jest trudny w odbiorze jako tekst popularnonaukowy,a wymagań dla pracy naukowej również nie spełnia. Za przykład posłużą mi przypisy pisane raz tak raz inaczej. Dodatkowo w pracy naukowej drażni styl "felietonowy".

@Wszyscy
Zawsze się zastanawiałem dlaczego "Nerdy" opisujące w D&D Fizykę lotu smoka są wyśmiewane, podczas gdy znany pisarz dumający nad materialnym lub nie bytem Wielkiego Cthulhu jest cytowany czy komentowany ?
07-11-2009 10:53
Ezechiel
   
Ocena:
0
Odpowiedź konstruktywna:

1. Sądzę, że student religioznawstwa wie więcej ode mnie na temat narzędzi do badania mitów. Jeśli te użyte przez autora są dobre - świetnie. Ciekaw jestem dlaczego użył tych a nie innych i tyle. Nie mam narzędzi do oceny warstwy merytorycznej pracy.

2. Mam za to narzędzia i przygotowanie do oceny warstwy językowej i spójności wywodu.

Na szybko znalazłem następujące uchybienia w toku wywodu:

a) "Oczywiście, że nie, każdy z nas potrzebuje choćby złudzenia możliwości pojmowania całości kosmosu w pewnych ramach umożliwiających odniesienie się do uniwersum."

Poproszę link do badań potwierdzających tę tezę. Pominąwszy brak dowodu, razi język publicystyczny.

b) "Większość znawców Lovecrafta ocenia ten utwór jako kryptoszyderczy wobec religii
chrześcijańskiej."

Którzy znawcy? Odnośnik proszę?

c) "Jest to cecha spojrzenia na świat typowa dla człowieka początku dwudziestego wieku, podobna zresztą do tego jak w globalnym społeczeństwie, w którym i my funkcjonujemy."

Poproszę odnośnik bibliograficzny potwierdzający tezę o typowości tego rodzaju stwierdzenia.

Odpowiedź niekonstruktywna:

1. Nie mam ochotę na dyskuję na poziomie docinków. Postaram się ignorować sugestie dotyczące mojego miejsca pracy lub ogarniania się.
07-11-2009 11:26
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
+4
Jak miło po przepięknie spędzonej nocy z przecudownymi ludźmi usiąść przed internetem by spotkać znów ludzi pięknie buchających krytycyzmem :)

Po pierwsze:
Cóż oznacza słowo dekonstrukcja?
"«analiza tekstu polegająca na rozwarstwieniu jego semiotyczno-językowej budowy i odnalezieniu elementów dezorganizujących go w celu ujawnienia utajonych sensów»" (słownik PWN)
Dokonałem dekonstrukcji (nie odwołując się do dekonstrukcjonizmu - czymkolwiek on jest) w myśl wynajdywania utajnionych sensów metodę proponowaną przez Claude Levi-Straussa.


Po drugie: Co to jest mit? Czy możemy go szukać w literaturze czy jest to forma preliteracka? Dookoła tego toczy się dyskusja, ja tutaj także przyjąłem pole semiotyczne w który obraca się Levi-Strauss. Dlatego twórczość Lovecrafta tworzy mity (tak samo w ujęciu Łotmana) a nie jest stylizacją mityczną.

Dalej: to esej naukowy, nie artykuł naukowy. Stąd zdarzający się luźny styl i w tym wypadku spełnia kryteria eseju.

Co do braku przeglądu obecnych badań na początku artykułu: litości. To praca zaliczeniowa za jeden kurs (nie żaden licencjat, czy magisterka) w celu ułożenia pewnych faktów do mojej książki o HPL i z celem publikacji na portalu internetowym, a nie w "Nomosie", czy "Studia Religiologica".

Majkosz zajrzeć głębiej w mitologię Cthulhu - jak? Psychoanalitycznie? Nie żartujmy. Słucham propozycji (mogą być mi naprawdę pomocne, więc nie traktuj tego jako wyzwania, a przyjacielską prośbę). To była pierwsza próba ugryzienia tematu z ramienia mitoznastwa (analizuje konstrukt myślowy zawarty w lit. a nie per se lliteraturę - dlatego nie opieram się na żadych założeniach literaturoznawczych)

Mam nadzieję, że pisałem w miarę jasno - na pewno najjaśniej jak mogłem na moim obecnym kacu ;P

A :) Za pracę dostałem 5 od jednego z najwybitniejszych polskich religioznawców, autora pierwszego na świecie podręcznika do "Etnologii Religii" i wielkiego tolkienoznawcy (który za swoją rewelacyjną prace "Od Valinoru do Mordoru" podobnie był krytykowany :)). Waszą krytykę też biorę sobie do serca ale jego wskazowki są dla mniej najważniejsze.

Propozycję jak inaczej ugryźlibyście ten temat są dla mnie jak najbardziej cenne.

Pozdrawiam Wszystkich (i mojego obrońce także) :) A z Ezechielem nie lubimy się od czasów artykułu o prowadzeniu ZC, więc ten antagonizm potraktujmy jako folklor polterowy, przy okazji go także serdecznie pozdrawiam :)


Użycie pojęcia"ojciec strukturalizmu" to rzeczywiście moja pomyłka.
07-11-2009 11:28
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
0
Ha ha :D Minusa dostałem za odpowiedź :D Jezu,
boscy jesteście xD Uwielbiam Was po prostu i wybaczcie jak kogoś uraziłem (bo za to chyba daje się minusy prawda?), ale do teraz nie mam pojęcia w jaki sposób :D
07-11-2009 11:39
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
0
Ezechielu co do B: S. T. Joshi i Houellebecq.
Co do A: konkluzja wyniesiona z innej pracy, gdzie szerzej o tym pisałem. Jak znajdę podeślę. Podobnie C.
07-11-2009 11:44
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-2
Piszesz ksiazke o HPL? odpusc sobie i zostaw to lepszym.

A co do Houellebecqa, to poelcam sie zapoznac z krytyka jego tekstow o HPL. Mozesz sie bardzo zdziwic.
07-11-2009 11:51
Scobin
   
Ocena:
+4
Mikołaju, tekst przejrzałem dość pospiesznie, więc napiszę skrótowo.

Po pierwsze, "dekonstrukcja". To słowo straszliwie obciążone w humanistyce i w pracy naukowej (także eseju) nie powinno się go stosować just like that. Nie da się też obronić jego użycia na podstawie ogólnych słowników języka polskiego – one nam w tej dyskusji nie pomogą.

Po drugie, całość była dla mnie interesująca i wydaje mi się, że świadczy o uważnej lekturze HPL-a. Szczególnie zaciekawiło mnie przywołanie koncepcji Girarda. W mitoznawstwie orientuję się słabo, niemniej jednak również myśl o micie nienadającym sensu jest dla mnie godna uwagi. Być może pod wpływem Twojego eseju zajrzę w końcu do Lévi-Straussa (tylko kiedy...).

Po trzecie, jeżeli dobrze rozumiem Majkosza, to mit w jego ujęciu jest pewnym bytem głębokim, który spoczywa u podłoża tekstu i nadaje mu spójność, ale nie jest explicite opisywany w tekście samym. Inaczej mówiąc, u podłoża mitów tworzonych przez Lovecrafta leżą inne Mity – i to ich analiza wydaje się najciekawsza. W tej chwili odnoszę wrażenie, że Twoja praca (tak deklaratywnie, jak i faktycznie) opisuje raczej mity niż Mity. Jeszcze innymi słowy: pokazujesz świat, który świadomie stworzył samotnik z Providence (i który stał się źródłem Mitów dla pewnych grup ludzi, o czym wspominasz w zakończeniu). Rzadko jednak interpretujesz ukryte struktury, jakie dały mu początek (wyjątkiem jest m.in. przywołany już w tym komentarzu Girard – wątki ofiarnicze w Lovecraftowskich opowiadaniach można chyba uznać za przykład Mitu). Co najważniejsze, nie dokonujesz w pracy jasnego podziału między mitami a Mitami. To jest dla mnie jej podstawowy niedostatek.

Po czwarte, również mnie brakuje odniesień do innych badaczy do Lovecrafta. Rozumiem jednak, że gdyby była to np. praca do publikacji w czasopiśmie naukowym, bibliografię znacznie bardziej byś rozbudował. A wobec eseju, jak sam piszesz, stawia się nieco inne wymagania niż względem artykułu. W takim razie jednak może dobrze byłoby zmienić słowa Rastifa z zapowiedzi (aczkolwiek nie Ty jesteś ich autorem) – "Poniższy artykuł jest tekstem naukowym" to bardzo zobowiązująca fraza!


Trzeźwego weekendu :-)
Staszek


PS: Miałem to napisać wcześniej, teraz już trochę późno, ale jednak: wysokość lub niskość oceny nie stanowi zbyt istotnego argumentu w dyskusji. :-) Choć cieszę się, że dobrze poszło.

PPS: Z moich obserwacji wynika, że minusy są dość często przydzielane bez najmniejszego sensu. ;)
07-11-2009 11:56
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
0
Staszku - o tym ma traktować właśnie magisterka. Na pracę zaliczeniową mogłem dokonać tylko analizy opartej na binarnej opozycji - inaczej nie zmieściłbym się najzwyczajniej w świecie.

Co do użycia słowa "dekonstrukcja" będę się upierał jak osioł, że w ramach eseju naukowego może tu być. I to własnie w rozumieniu ogólnym. Samo słowo analiza nie określałoby celu tegoż eseju.

Pozdrawiam również :) Nie wiem czy Twoje życzenie się spelni, ale chyba na razie % mi wystarczy :)
07-11-2009 12:01

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.