» Blog » Groza jest święta - praca religioznawcza o Mitologii Cthulhu
26-08-2014 11:27

Groza jest święta - praca religioznawcza o Mitologii Cthulhu

W działach: religioznawstwo, Lovecraft, Mitologia Cthulhu | Odsłony: 991

Groza jest święta - praca religioznawcza o Mitologii Cthulhu

Doszedłem do wniosku, że majwyższy czas pochwalić się nową książką i tutaj. Z Wydawnictwem Wielokrotnego Wyboru wydaliśmy ją w 124 rocznicę urodzin Lovecrafta.


Z opisu wydawinctwa:

Książka opisuje i analizuje mitologię literacką Howarda Phillipsa Lovecrafta, rekonstruując ją od podstaw. Jest to jedyna taka pozycja w Polsce, która przedstawia Mity Cthulhu w ich oryginalnej formie, nie zaś budowanej na przekłamaniach Augusta Derletha i jemu mu podobnych kontynuatorów. Porusza także w szczegółowy, choć kontrowersyjny, sposób podobieństwo opowieści grozy z opowieściami sakralnymi.

Można za free pobrać tutaj.

Jak na razie książka została bardzo ciepło przyjęta przez fanów Lovecarfta w Polsce (także tych bardziej znanych: Mateusz Kopacz, po dostrzeżeniu pewnych braków bibliograficznych, mimo to złożył swoje wyrazy uznania, red. Paweł Iwnanina z "Coś na Progu" w korespondencji z wydawnictwem nazwał ją "bardzo ciekawą publikacją", Krzysztof Grzesiak współpracujący z HPLovecraft.pl, przy rozpoczęciu polemiki z pewnymi elementami pracy, na jej końcu stwierdził "opra­co­wa­nie to czyta sie świetnie").

Zapraszam do lektury wszystkich zainteresowanych religioznawstwem, Lovecraftem i Mitologią Cthulhu Polterowiczów. Mam nadzieję, że treści w niej zawarte Was zainteresują, a lektura przyniesie dużo radości.

 

P.S.

Przedmowę w książce szczególnie dedykuję małej grupce wybranych polterowiczów (w kuluarach zwanych "zakałą tego portalu"), którzy uwielbiają robić burze w szklance wody i pluć, gdzie tylko warstwa śliny się jeszcze zmieści. Dostaliśmy wiadomości od czytelników, że wspomniana Przedmowa jest zdecydowanie przesadzona, że przecież nikt nie będzie atakować autora za stwierdzenia, że np., Lovecraft był rasistą. Nie wiedzą, że pisałem ją z myślą o Was, opierając się na doświadczeniach wyniesionych z interakcji z Wami (jakże miłe były komentarze "piszesz książkę o Lovecrafcie? Odpuść sobie i zostaw to lepszym" :) ). A teraz zapraszam do tego, co lubicie robić najbardziej, szukania literówek - śmiało! Nie wyrobiliśmy się w wydawnictwie z podwójną korektą, więc tu będziecie mogli poużywać.

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
    Z regulaminu serwisu Polter.pl
Ocena:
0
2. Kategorycznie zabrania się:1. Obrażania, poniżania, lżenia, pomawiania i wyszydzania innych osób (w szczególności użytkowników serwisu).
26-08-2014 11:44
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
+5

I bardzo dobrze, niech ta zasada będzie stosowana względem wszystkich użytkowników, a jakże byłoby miło, gdyby w ogóle była stosowana względem wszystkich, a nie wobec grupki wybranych pieniaczy, którzy wybrany punkt regulaminu biorą za tarczę, sami się do niego nie stosując.

26-08-2014 11:56
~

Użytkownik niezarejestrowany
    Z regulaminu serwisu Polter.pl
Ocena:
0
2. Kategorycznie zabrania się:3. Umieszczania reklam graficznych oraz materiałów lub odnośników do treści naruszających powszechne zasady dobrego smaku.4. Prowadzenia działań reklamowych bez wcześniejszej zgody redakcji serwisu.
26-08-2014 12:12
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
0

A to te punkty regulaminu naruszyłem? Jakieś rozwinięcie tej interpretacji? :D Aż ciekaw jestem :)

Bardzo proszę Anonimie o zgłoszenie moderatrowi mojego posta, niech on zadecyduje, czy faktycznie naruszyłem regulamin.

Pozdrawiam

Mikołaj Kołyszko (jawnie i otwarcie piszący)

26-08-2014 13:02
27383
   
Ocena:
+2

Jak tylko przeczytałem tytuł notki zacząłem od razu zastanawiać się, ilu znajdzie się znawców spod szyldu "tu i tu zinterpretowałbym lepiej i inaczej, a tak w ogóle to kiedyś czytałem coś podobnego i po co to napisałeś". Lovecraft kompletnie mnie nie interesuje i nie porywa, ale sam opis publikacji wydaje się bardzo ciekawy, gratki :)

26-08-2014 14:25
Gawk
   
Ocena:
0

Książka opisuje i analizuje mitologię literacką Howarda Phillipsa Lovecrafta, rekonstruując ją od podstaw. Jest to jedyna taka pozycja w Polsce, która przedstawia Mity Cthulhu w ich oryginalnej formie

 

Zrekonstruowana treść i opis na podtawie analiz tejże rekonstrukcji z pewnością nie mogą być uznany za oryginalne.

 

Właściwie nie za bardzordzo rozumiem sens tego zdania. Co to znaczy oryginalna forma mitów Cthulhu? 

26-08-2014 16:18
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
+4

Przez oryginalną Mitologia Cthulhu rozumiem taką, jaką opisywał ją Lovecraft - taka jaka wynika z jego prozy, listów i dostępnych notatek. Wszystkie dotychczasowe opracowania Mitów Cthulhu wydane po polsku opierały się na "interpretacji" (a dokładniej mówiąc: fałszerstwach) Augusta Derletha, pisarza, który Lovecrafta promował po jego śmierci (i taki sfałszowany obraz mitu widnieje np. w podręczniku RPG Zew Cthulhu).

Lovecraft świadomie zamieszczał w swoich pracach zaledwie wzmianki dotyczące opisywanego systemu mitycznego (dlaczego tak robił - tłumaczył w jednym ze swoich listów, który w książce cytuję), stąd przed jego analizą, należało przekopać się przez jego prace, zebrać szczegóły dot. omawianej mitologii i dopiero to sprawiło, że można było ją opracować i poddać analizie.

Z drugiej strony termin "Mitologia Cthulhu" nie został nawet stworzony przez Lovecrafta ani nie był używany za jego życia (choć jej treść oczywiście już wtedy była dyskutowana). Lovecraft nazywał swój system mityczny chyba nie dość poważnymi określeniami jak Cthulhuizm i Yog-sogotheria, zaakceptował wstępnie pomysł Derletha, by nazywać go też "Mitologią Hastura" (o tym wszystkim piszę w książce, stąd zachęcam do lektury). Mimo tego, że to Derleth po śmierci Lovecrafta stworzył termin "Mitologia Cthulhu", w pracy używam określenia Mitologia Cthulhu jako skrótu odnoszącego się do mitologii literackiej Howarda Phillipsa Lovecrafta (choćby dlatego, że ten system mityczny jest znany pod tą nazwą i zarówno Derleth, jak i większość fanów przypisuje autorstwo Mitologii Cthulhu właśnie Lovecraftowi).

 

26-08-2014 16:31
Adeptus
   
Ocena:
+1

Ciekawa książeczka - jak dla mnie za bardzo "naukowo" napisana, ale to oczywiście przejaw mojego lenistwa/ignorancji, a nie wada. Dzięki niej wyłapałem tytuły paru tekstów Lovercrafta, których do tej pory nie znałem, a z którymi chętnie się zapoznam.

26-08-2014 17:04
baczko
   
Ocena:
+1

Brzmi ciekawie, wylądowała na czytniku :)

26-08-2014 20:19
Kamulec
   
Ocena:
+1

Nie jestem fanem, ale gratuluję wytrwałości, niezbędnej do stworzenia dzieła.

27-08-2014 04:06
Vukodlak
   
Ocena:
+4

Czy wolno nam mówić mimo wszystko o "mitologii" Cthulhu? W sensie takim, że Lovecraft (oprócz bycia protonazistą) jako hardy ateista tworzy pewien obraz rzeczywistości, wypełniony dziwnymi, ale jednak przyrodzonymi stworzeniami. Cthulhu, Hastur, Azathoth i Nyarlathotep to żadni bogowie czy demony, ale jak najbardziej naturalne stworzenia, choć zbudowane i działające o zasady, których słaby ludzki rozumek nie może pojąć. Ubóstwienie, kulty, rytuały religijne mają być odpowiedzią żałosnego człowieka (i nie tylko - bardziej rozwinięte rasy okazują się być w istocie równie ograniczone) na kontakt z niezrozumiałymi, przekraczającymi w jego mniemaniu rzeczywistość istot, które identyfikuje jako bóstwa i służące im demony. Innymi słowy - cała religijno-mistyczno-mityczna otoczka opowiadań H.P. Lovecrafta to po prostu jedna wielka satyra i opis tworzenia i działania wszelkich (fałszywych i zbędnych) religii - widzę coś, czego nie rozumiem, więc deifikuję i czczę.

27-08-2014 09:58
Kanibal77
   
Ocena:
+1

Racja Vukodlak. Ja kiedyś tłumacząc komus literaturę HPLa porównałem to do człowieka hodującego dżdżownice w akwarium. Dla nich to akwarium, to cały świat. Człowiek o nie dba, kiedy jest w humorze i np. zmniejsza im wilgotność kiedy chce się wyżyć. One zaś przy swoim stopniu pojmowania otoczenia nie mogą zrozumieć istoty człowieka, motywacji kierujących jego działaniami, ani nawet topografii domu w którym znajduje się akwarium, nie mówiąc już o mieście/wiosce w której leży dom.

27-08-2014 10:48
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
+5

Ciekawe pytanie, odpowiadam na nie obszernie w książce, ale tu w skróce się odniosę:

Czy możemy mówić o mitologii (czy nawet religii) scjentologów, skoro mamy prawie 90% pewności, że została ona całkowicie wymyślona w celach finansowych przez L. Rona Hubbarda, pisarza sc-fiction? Jakoś tu nikt nigdy nie miał wątpliwości :) Dlaczego?
Ponieważ ta mitologia ma wyznawców nikt, nigdy nie podważał jej autentyczności. Jak pisałem już nieraz - mitologia Cthulhu, szczególnie w światku okultystycznym (także spoza kręgów magii chaosu z rodzaju "czcij marchewkę"), także ma wyznawców. Co więcej, ludzie wierzący w jej autentyczność pojawiali się już w czasie publikacji prozy Lovecrafta w Weird Tales (złoty przykład - William Lumley).

Trochę z innej beczki: to bardzo ciekawe, że terminu "mitologia Tolkiena" nikt nie podważa, choć z mojej wiedzy wynika, że nie licząc grupki ludzi modlących się w języku elfów, nie jest ona przedmiotem autentycznego kultu. Dzieje się tak za pewne dlatego, że Tolkien był człowiekiem głęboko wierzącym (więc w wyobrażeniu ludzi wierzących w autentyczność rzeczywistości sakralnej - był blisko Boga/Świętości), zaś Lovecraft, choć wiedział, że jest agnostykiem (odwołuję do listów, które w książce cytuję), lubił zaliczać się do grona ateistów (a więc w wyobrażeniu tej grupy ludzi - jak najdalej był od Boga/Świętości).

A jednak - Lovecraft tworzył mitologię i stworzył ją tak, że "zadziałała". Pojawili się wyznawcy, a ona sama stała się częścią naszej kultury (od Ameryki po Japonię). TO jest dla mnie cholernie niesamowite. To, że S. T. Joshi twierdzi, że Lovecraft nie tworzył mitologii dowodzi niestety jego ignoracji w temacie mitoznawstwa (dla niego mit dotyczy "spraw boskich"; bardzo naukowe podejście...). Joshi nigdy nie podał swojej żadnej poważnej definicji mitu i nie odnosił się do żadnej naukowej definicji. I na tej mizernej podstawie (czyli wiary w realne istnienie "spraw boskich") wysunął tezę, że Lovecraft nie stworzył mitologii a antymitologię. Wkład Joshiego w badanie twórczości Lovecrafta jest nieoceniony, ale przecież takie postawienie sprawy jest absurdem!

Żeby jednak pobudzić wyobraźnię, warto przy tym zauważyć, że Lovecraft czerpał z dorobku pisarzy horrorów, którzy bynajmniej ateistami nie byli (Algernona Blackwooda - łowcy duchów czy Athura Machena - walijskiego okultysty).

 

Nie zgodzę się z tym, że proza Lovecarfta miała charakter satyryczny (przynajmniej nie zawsze). To prawda, Lovecraft wyśmiewał Lumleya w swojej korespondencji, gdy ten przyznawał się do wiary w realność opisywanych przez niego istot, ale nie można zignorować tego, że w swoich listach pisał o potrzebie stworzenia nowego mitu (i go tworzył), pisał o potrzebie przekroczenia granic czasu i przestrzeni (odwołuję do definicji mitu opisywanych w książce i tej potrzeby, którą mitologie wyrażają). Innymi słowy, to, że Lovecraft nie był wyznawcą swojej mitologii, nie oznacza, że jej nie stworzył.

 

Co do tego, że Cthulhu, Hastur, Azathoth i Nyarlathotep to naturalne stworzenia - bardzo odważne stwierdzenie (powtarzane w różnej formie przez Houellebecqa i Joshiego... absolutnie bezrefleksyjnie, nie wiem, kto pierwszy zaczął forsować tę myśl, ale nie da się jej obronić przy skrupulatnej lekturze prozy Lovecrafta; w absurdalny sposób opiera się ono jedynie na przytoczonym przez Lovecrafta porównaniu kondycji człowieka do lovecraftowskich demonów/bogów, jako porównaniu dżdżownicy do mamuta - wysuwanie z tego innych wniosków niż poetyckie zobrazowanie skali jest, delikatnie mówiąc, nadużyciem), szczególnie jeśli dostrzeżemy, że Azathoth wg Lovecrafta egzystował "w centrum nieskończoności", a Yog-Sothoth "poza czasem i przestrzenią" - bardzo naturalne stworzenia jedynie w baaaardzo szerokiej definicji naturalności (gdzie naturalność wykracza poza czas i przestrzeń).
Ale rozumiem, co chcesz powiedzieć - Lovecraft nie uznawał podziału na ciało i ducha w rozumieniu chociażby chrześcijańskim czyli istnienia odmiennych bytów (aczkolwiek w jego mitologii istnienie ducha było faktem - czego niezbicie dowodzi opowiadanie "Coś na progu", a ładnie uzupełnia np. "Ex Oblivione"). W jego rozumieniu duch jest co najwyżej przejawem energii - i tylko tyle. Jeśli coś nie jest energią i nie jest materią, nie istnieje.
Bardzo rozśmieszyło mnie podejście Joshiego, który prawie, że obraził się na Lovecrafta, opisując "Sny w domu wiedźmy" i "Coś na progu", ponieważ psuły one obraz ultramaterialistycznej wizji Lovecrafta, którą forsował. A prawda jest taka, że Lovecraft nie wierzył w dualizm ducha i materii, czasem nazywał się nawet materialistą, ale w swojej prozie duch był dla niego formą energii. Jeśli nie mógł być energią - to znaczy, że nie istniał - tak to Lovecraft określił w swoim liście, który zresztą Joshi cytuje. Ale wbrew temu co pisze Joshi i Huellbecq nie jest to równoznaczne z niewiarą w ducha, ale postawieniem tezy, że duch może być formą energii i stwierdzeniem, że jeśli tak nie jest, to nie może on istnieć (duch jako forma energii pojawia się w prozie Lovecrafta  - patrz choćby "Coś na progu", gdzie istnienie ducha jako formy energii nie można podważyć; a znacznie dalej patrz na "Ex Oblivione", "Srebrny Klucz", "Przez bramy srebnrego klucz", "Sny w domu wiedźmy" czy w "Posuzkiwaniu Nieznanego Kadath").


Stwierdzenie jednak, że np. Cthulhu jest materialny (jak zrobił to Houellebecq) lub że jest istotą działającą wg znanych nam praw fizyki dowodzi nieuważnej lektury prozy Lovecrafta - Cthulhu jest istotą energetyczną, zaś po przeniknięciu go Johansen doświadcza stanów mistycznych/ala wizji szamańskich (nie wierzysz, sprawdź w swoich egzemplarzu to opowiadanie raz jeszcze; chyba, że to normalne, iż człowiek czuje, że podróżuje po kosmosie na ogonie komety i podróżuje z księżyca do piekieł i z piekieł na księżyc :)). Czy Cthulhu jest zbudowany z materii? W życiu, Lovecraft wyraźnie pisze: "The Thing cannot be described—there is no language for such abysms of shrieking and immemorial lunacy, such eldritch contradictions of all matter, force, and cosmic order." Po polsku tłumaczy się to mniej więcej tak: "Nie sposób opisać tej Rzeczy - nie ma słów dla takiej otchłani wrzasku i trwającego od niepamiętnych czasów obłędu, dla tak niesamowitych zjawisk będących zaprzeczeniem materii, siły i porządku panującego w kosmosie.". Cthulhu jest ZAPRZECZENIEM materii - więc zdecydowanie nie może być z niej zbudowany; pozostaje tylko jedno wytłumaczenie: Cthulhu najprawdpodobniej jest jedynie nieznaną Johansenowi istotą zbudowanej z nieznanej mu formy energii.

 

A co do bezsensowności rytuałów - to zaledwie połowiczna prawda (jeśli nie postlovecraftowskie wymysły opierające się bardziej na postulatach wyrażonych w jego esejach i niektórych listach odnoszących się do wizji świata rzeczywistego, nie zaś w prozie, w której tworzył faktyczny mit). Czy czciciele Dagona nie przechodzili przemiany i nie stawali się długowieczni, jeśli nie nieśmiertelni ("Widmo nad Innsmouth")? Czy zły krewny Charlesa Dextera, alchemik Curwen, nie powrócił z martwych i później dalej nie kotynuował swoich "badań", których część miała charakter rytualno-magiczny i czy nie one zapewniały mu długowieczność ("Przypadek Charlesa Dextera")? Czy martwy doktor nie został ożywiony w trakcie rytuałów na cześć Lilith ("Koszmar w Red Hook")? Czy Keziah Mason czcząca Azathotha nie podróżowała przez to w czasie i przestrzeni, osiągając niemalże nieśmiertelność, o ile będzie w stanie powtarzać odpowiednie, krwawe, rytuały ("Sny w domu wiedźmy")? Czy przebicie Cthulhu statkiem skutkujące jego czasowym pokonaniem nie okazało się skuteczne (w artykule "Cthulhu jako Magna Mater" dowodzę dziwnego podobieństwa tego niezwykłego zdarzenia z pokonowaniem demona Apopa przez załogę statku Horusa)("Zew Cthulhu")? Może, wbrew temu, co percepował inspektor Legrasse, jakiś sens te rytuały w prozie Lovecrafta miały... :)

Jeśli ktoś twierdził, że po Heullbecqu i Joshim badania Lovecrafta się wyczerapły i skończyły, ten nie dość wnikliwie czytał tę trójkę.

Zapraszam do lektury książki :) Mam nadzieję, że moja odpowiedź Cię do tego zachęciła :)

27-08-2014 11:14
Adeptus
   
Ocena:
+1

To, czy jakieś stworzenie jest traktowane jako boskie czy po prostu bardzo potężne, zalezy od tego, czy ktoś je wyznaje, czy nie. Np. bogowie germańscy nie są w żaden sposób transcendentalni, nawet nie są nieśmiertelni (co różni ich choćby od bogów greckich), ich moc pochodzi głównie z magii i posiadanych przedmiotów (Thor bez specjalnych rekąwic nie jest w stanie nawet unieść swojego młota), są po prostu bardzo potężnymi herosami - a jednak nikt nie kwestionuje używania wobec nich terminów o charakterze mitycznym i religijnym. Bogowie mityczni z reguły są częścią naturalnego porządku świata. Więc naprawdę nie czepiałbym się, bo bogowie Lovercrafta są o wiele bardziej mistyczni, transcendentalni i po prostu "boscy" od wielu realnie czczonych bogów.

 

28-08-2014 11:05
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
0

Słusza uwaga Adeptusie! Pozwolę sobie jeszcze tylko zauważyć, że bogowie greccy bez ambrozji też nieśmiertelni nie byli (swoją drogą wg mitów czasami królom tebańskim udało się dobrać do boskiej ambrozji - jak np. Syzyfowi zanim sobie nie przechlapał u całego pateonu).
Inna sprawa, że mocna musiała być ta ambrozja, skoro nawet rozbicie młotem łba Zeusowi (zabieg uczyniony na jego prośbę przez Hefajstosa) go nie tylko nie zabiło, a zrodziło nową boską istotę (Atenę) ;)

28-08-2014 13:00
Gawk
   
Ocena:
+1

Właściwie to samo uderzenie nie zrodziło Ateny, ale umożliwiło jej wydostanie się z łba Zeusa.

Poza tym nie należy utożsamiać nieśmiertelności z niezniszczalnością. Bogowie byli tytanami, lecz bez ambrozji i nektaru zaczynali podlegać procesowi starzenia.

28-08-2014 14:59
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
0
Jest dokładnie tak jak mówisz Gawk :)
28-08-2014 17:13
Gawk
   
Ocena:
+1

Powinieneś zaprzeczyć! W ogóle nie realizujesz mechanizmów Poltera.

28-08-2014 17:20
Mikołaj Kołyszko
   
Ocena:
0

No dobra, więc wchodzę na wątek poboczny i czepiam się szczegółu ;). Bogowie olimpijscy czczeni przez większość starożytnych Greków nie byli tytanami - tytani to starsza rasa bogów z którymi olimpijczycy prowadzili wojnę, wygrali ją i przez to wybili znaczną część tytanów, zostawiając ich garstkę (m.in. Atlasa czy Okeanosa). :)

28-08-2014 17:42
Gawk
   
Ocena:
+1

 tytani to starsza rasa bogów

A więc Tytani to było określenie starych bogów. Jednakże ja użyłem tego określenia wyłącznie po to, by podkreślić potęgę bogów. Dlatego napisałem z małej litery.

28-08-2014 17:56

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.